
|
|||||||
| Zarejestruj się | Trailery | Arcade | Lista użytkowników | Szukaj | Dzisiejsze posty | Zaznacz Wszystkie Fora jako Przeczytane |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#1 | |
|
Początkujący
Zarejestrowany: Dec 2008
Postów: 120
Thanks: 0
Thanked 0 Times in 0 Posts
|
Jak głosi plotka, Devil May Cry na początku był jedynie wariacją Resident Evil. Dopiero w późniejszym okresie tworzenia, twórcy postanowili nadać tytułowi ostry charakter i pozostawić gotyckie budowle. Faktem jest natomiast, że pierwsza część Devil May Cry na PlayStation 2 przewróciła świat gier wideo do góry nogami wyznaczając nowe standardy jakości. Devil May Cry 4 w wersji na konsole sprzedał się w ponad 2 milionach egzemplarzy. Właściciele komputerów osobistych musieli czekać ponad cztery miesiące na premierę przeznaczonej dla siebie wersji. Proszę państwa, mam przyjemność zaprezentować czwartą część przygód Dantego na PC!
Devil May Cry 4 to zaledwie druga odsłona serii, która ukazała się na PC. Niecałe 2 lata temu mieliśmy przyjemność poznać Dantego w prequelu Devil May Cry – Devil May Cry 3: Dante Awakening. Gra była absolutnym majstersztykiem i jest uważana za najsilniejsze ogniwo serii. Wersja na komputery nie była zbyt dobrą konwersją, jednak wysoka rozdzielczość i wyśmienita grywalność zachęcały do przeżycia przygód „siwego swordmana”. Devil May Cry 4 oferuje nam to wszystko, a nawet więcej. Zacznijmy od fabuły. Przygodę rozpoczynamy, jako… Nero, młody człowiek z siwymi włosami. Zaopatrzony w czerwony płaszcz, miecz, rewolwer i buty będące wariacją glanów, ma w sobie (nie da się ukryć) dużo pozytywnej energii. Ląduje on w katedrze, gdzie w chórze śpiewa dziewczyna bohatera – Kyrie. Oboje należą do zakonu Miecza, czczącego Sparde, potężnego demona, który przywrócił ład na ziemi. Wkrótce kapłan odprawiający ceremonie (Holiness) zostaje zamordowany przez… Dantego! Rozpoczyna się dramatyczna walka między „blondasami”, która jest jednocześnie samouczkiem i wspaniałym pokazem talentu reżyserskiego twórców DMC4. Nero, który jest demonem, prezentuje się bardzo dobrze. Twierdzę nawet, że dzięki Devil Bringerowi (ręce demona, dzięki którym bohater może przyciągać do siebie przeciwników) jest postacią dużo ciekawszą niż Dante, którym również będziemy mieli okazję później zagrać. Gra wprowadza całą gamę znanych i nieznanych nam postaci. Na drodze Nero spotkamy szalonego naukowca Agnusa, dowódcę oddziałów zakonu miecza Credo, znane nam z poprzednich części Trish oraz Lady i całą masę potworów rodem z najgorszych horrorów grozy. Jeżeli graliście w poprzednie części, poczujecie się w Devil May Cry 4 jak ryba w wodzie. Od początku przywdziani w miecz i spluwy, jesteśmy w stanie bawić się z przeciwnikami w dowolny sposób – wybijać ich w powietrze, masakrować amunicją i ciąć na drobne kawałeczki. Devil Bringer wprowadza zupełnie nowy element kombosów. Od tej pory możemy je rozpoczynać i przedłużać praktycznie w nieskończoność, a przy walkach z większymi przeciwnikami wręcz fruwać w powietrzu. Nie da się ukryć, że DMC4 ogląda się jak wysokiej klasy anime, gdzie przeciwnicy okładają się mieczami w powietrzu, unikają pocisków dzięki dziesięciometrowym skokom w każdą stronę i zatrzymują kule celnymi strzałami w pociski przeciwnika. Całość można śmiało porównać do brawurowych scen z filmu Final Fantasy VII: Advent Children. Do najbardziej widowiskowych należą walki z bossami, których pokonanie może stanowić dla niedoświadczonych graczy nie lada wyzwanie. Polecam również uzbrojenie się w gamepada, gdyż na klawiaturze w DMC4 gra się wyjątkowo niekomfortowo. Gra podzielona jest na 20 misji i po przejściu całości możemy w nie zagrać jako Nero lub Dante. Podobnie jak w poprzednich częściach, mamy możliwość rozbudowy postaci przez nowe umiejętności, które tym razem kupujemy za punkty doświadczenia, a nie czerwone orby. Czerwone „fasolki” przydadzą się nam natomiast przy zakupach dodatkowych punktów życia, demonicznej mocy i przedmiotów. Z menu głównego dostępna jest znana z DMC3 encyklopedia i przeglądarka filmików. W czwartej odsłonie DMC ponownie wracamy do klimatycznych gotyckich budowli i lochów. Fanów serii ucieszy wiadomość, że ponownie pojawia się dżungla, która w Devil May Cry 1 była wyjątkowo charakterystycznym miejscem. Lokacje są zaledwie 3 (miasto, zamek i dżungla), jednak są one niesamowicie rozbudowane. Niestety gra cierpi na poważny problem z backtracingiem. Od pewnego momentu, będziemy zmuszeni wrócić przez wszystkie lokacje, które wcześniej przebyliśmy i pokonać ponownie tych samych przeciwników. Jest to rzecz niedopuszczalna w dzisiejszych grach akcji i negatywnie wpływa na jakość rozrywki. Na szczęście cierpliwi zostaną wynagrodzeni cudnymi filmikami i niezapomnianymi walkami z późniejszymi bossami. Wizualnie tytuł stoi na najwyższym poziomie. W skrócie czeka Was wizualna orgia. Niewiele jest gier, które mogą konkurować z przygodami siwych dżentelmenów. Postacie są bardzo dobrze wymodelowane, a lokacje nie mają sobie równych. Wszystkie cut-scenki są renderowane w czasie rzeczywistym, co u mnie spowodowało zbieranie szczęki przez długie godziny. Gra w wysokiej rozdzielczości i przy maksymalnych detalach wygląda olśniewająco, mocno wyprzedzając wersje konsolowe. Na pewno ucieszy Was fakt, że DMC4 chodzi płynnie już na słabszych maszynach. Wystarczy dwurdzeniowy procesor, 1GB RAMu i karta graficzna klasy ATI 2600, aby cieszyć się grą w pełnych detalach w rozdzielczości 720p. Devil May Cry 4 działa w DirectX 10 i ewidentnie jest jedną z ładniejszych gier obsługujących ten standard. W dosłownie każdej minucie będziemy oczarowani nawet najdrobniejszymi szczegółami. Ludzie z Capcom ponownie udowodnili, że mają prawdziwych artystów w swoich szeregach. Ścieżka dźwiękowa z DMC4 należy do moich ulubionych, w szczególności utwory chóralne wykonane przez śpiewaczkę operową. Efekty dźwiękowe nie uległy większym zmianom od czasów DMC3, prawdę mówiąc nie było to potrzebne – nadal doskonale pasują do ostrej jatki. Dialogi zostały pieczołowicie przygotowane i aktorzy podkładający głos doskonale pasują do przypisanych im postaci. Możemy się spodziewać żartobliwego podejścia do wypowiadanych kwestii i cynicznego poczucia humoru. Przyznam, że doskonale bawiłem się przy Devil May Cry 4. Było to dla mnie przeżycie jedynym w swoim rodzaju. Będąc wielkim fanem Dantego, doskonale bawiłem się przechodząc kolejne misje i dziurawiąc przeciwników… jako Nero. Ostrzegam jednak, że jeżeli nie przepadacie za japońską kulturą, historia może Wam się wydać tandetna i przekoloryzowana. Jeżeli jednak nie przeszkadza Wam ten szczegół i tragiczny backtracking, to spędzicie z najnowszym dziełem Capcomu niezapomniane chwile. Przy okazji, czy to nie dziwne, że japońscy twórcy są tak mocno zafascynowani europejską kulturą? Katedry, siwi bohaterowie, zakon miecza… Chyba jesteśmy dla nich zupełnie obcy… Plusy: - walki - cudowna grafika i muzyka - Nero, Dante i reszta spółki Minusy: - backtracking - trochę tandetna historia Ocena ogólna: 8.5/10 Devil May Cry 4 Wydawca polski: CD Projekt Wydawca oryginalny: Capcom Data wydania polskiego: 9/2008 Data wydania oryginału: 7/2008 Oryginalna strona gry: Cytat:
Dostępna platforma: PC Systemy operacyjne: Windows XP, Windows Vista
__________________
... |
|
|
|
|
| #1.5 | |
|
Angelika Główna Księgowa ;)
![]()
Zarejestrowany: 21.09.2011 Postów: 2329 Skąd: Warszawa |
Recenzja "Devil May Cry 4"
Recenzja "Devil May Cry 4"
Ludzieeee... ! Tego jeszcze nie widzieliście
|

![]() |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|